mamy bloga.... ;)
13:54 Kasia i Przemo 5 Comments Category :
Musieliśmy...
Założyliśmy kulinarnego bloga :D.
Zapraszamy pod adres www.loveto-eat.blogspot.com oraz z panelu po lewej stronie w dziale "czytamy".
:D
13:54 Kasia i Przemo 5 Comments Category :
Musieliśmy...
Założyliśmy kulinarnego bloga :D.
Zapraszamy pod adres www.loveto-eat.blogspot.com oraz z panelu po lewej stronie w dziale "czytamy".
:D
Przede wszystkim... przeczytaliśmy najstraszniejszą książkę w życiu. Najstraszniejszą, bo prawdziwą, autentyczną, faktyczną. Historia Schapelle Corby, australijki skazanej na 20 lat więzienia na Bali za coś, czego nie popełniła, za to, że ktoś podrzucił jej do bagażu paczkę, która zniszczyła jej życie.
"Schapelle Corby została bezprawnie uwięziona w nędznej i brudnej celi w Indonezji. W marcu 2005 roku została skazana na barbarzyńskie 20 lat więzienia za przestępstwo, którego nie popełniła. Przesła przez jedne z bardziej wstrząsających i niepokojących oraz pokazowych rozpraw podczas, których dowody jej niewinnoœci zostały zmanipulowane i zignorowane."
"To miał być dwutygodniowy wypad do raju. Dla Schapelle Corby skończył się tragicznie. Na lotnisku w Denpasar w jej pokrowcu na deskę surfingową znaleziono marihuanę. Kobieta została aresztowana w kraju, w którym kary za przemyt narkotyków są najsurowsze.
Proces i wyrok - 20 lat więzienia - odbiły się echem na całym świecie. Mimo olbrzymiego zainteresowania mediów jedynym głosem, którego nikt nigdy nie usłyszał, był głos samej Schapelle. Oto jej historia. Składają się na nią: niespodziewanie przetrwane beztroskie wakacje, zatęchła cela, nieludzki system prawny, który udaremnił wszelkie próby wykazania niewinności, wreszcie prawdziwa szkoła przetrwania w brutalnym indonezyjskim więzieniu, gdzie Schapelle do dziś przechodzi piekło na ziemi."
I słowa o piekle na ziemii nie są przesadzone. Historia wstrząsająca, przerażająca. Czytając rozpacz przechodzi przez wszystkie części ciała... a książka opisuje niewiele ponad rok od zatrzymania. Schapelle jest zamknięta od 2004 roku. Zbiera się na płacz, na samą myśl o tym, jak bezprawnie i bezpodstawnie niszczy się bezbronną kobietą, w której tyle było radości życia, a jak czarne stało się ono w ciągu kilkunastu sekund. Książka nosi tytuł "Jeśli doczekam jutra", a autorką jest Kathryn Bonella.
Więcej informacji zawartych jest na stronie http://schapelle.net/polska.html.
Tak naprawdę brakuje nam słów, żeby opisać jak poruszyła nas ta historia. Na myśl o Schapelle ściska nas coś w brzuchach...


14:36 Kasia i Przemo 3 Comments Category : Poland
14:36 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Otóż sami nie wiemy, czemu zawdzięczamy taki apetyczny tytuł. Mikstura owszem, we wpisie spora, bo wiele w jedną notkę wpychamy tym razem, natomiast czy znowuż taka słodka?
Co raz ciężej się tu odnajdujemy, w pracy, która daje nam pieniądze, za które możemy opłacić studia i funkcjonować... i nic poza tym. Kasa, kropka. Tyle. I dużo straconego czasu, ale cóż?
Ciężej się odnaleźć, szczególnie po mailu, jakiego dostaliśmy wczoraj od Darii i Tomka. Marzenia się wyrywają, kipią za płatem czołowym i pstrykają w nos. Niecierpliwią się. Jakoś nie możemy się tu nigdzie realizować w pełni, tak jak byśmy tego chcieli. I może to nasza wina, nasza nieumiejętność. Może.
Studia w przeciwieństwie do początków, bardziej nużą nas niż frapują. A etap jest już na tyle zaawansowany, że póki co, jeszcze jesteśmy na boisku.
Zrobiło się zimno, słońca tyle co nasz kot napłakał, a nasze nastroje idealnie dopasowują się do aury. Aura ów jednak była dla nas całkiem łaskawa ostatnimi czasy. W ciągu ostatniego miesiąca, dwa razy wyskoczyliśmy z rodzicami w górki i dwa razy pogoda była wymarzona, szczególnie jak na porę roku, która nas otacza. W ogóle w tym roku wszystko jest na swoim miejscu. Na początku roku była porządna zima, później przyszła zielona, radosna wiosna, później lato było jak lato, jesień złocista, a teraz idzie grudzień i zaczyna spadać śnieg. Jak w kalendarzu, bez specjalnych wynaturzeń.
I couchsurfing zaczął jakoś aktywniej się dziać u nas w mieszkaniu:). W ciągu ostatnich 3 tygodni mieliśmy przyjemność trzy razy kogoś gościć:). Jerneja ze Słowenii z Olą z Bielska, Dawida z Sandomierza i trzy osoby z Łotwy. Fajni ludzie:).
Powłóczyliśmy się po Ikei, kupiliśmy farby w kolorach "jagodowego lata" oraz zielonego "powiewu południa". Pomalowaliśmy i odświeżyliśmy nieprzyjemne dość wcześniej nasze gniazdko;).
Kasia wydobywa nieodkryte pokłady inspiracji kuchennych. I stąd również, tytuł notki, bo dookoła nas pełno jakichś słodkich mikstur. W kuchni, to po prostu się dzieje! Wszystko ostatnio mamy D.I.Y., w tym mleka roślinne każdego wymarzonego rodzaju. Odkryliśmy też Tempeh, wkrótce będziemy sami go robić i chyba zaczniemy prowadzić równoległy blog kulinarny ;). Do tego wszystkiego lodówka (bo kupiliśmy sobie ostatnio to cudo technologii!) pęka w szwach od systematycznego wtłaczania w nią naszych freegańskich zdobyczy;).
Dziś idziemy poszaleć na koncert SNL, w tygodniu zabierzemy się za malowanie sypialni, a w następny weekend najprawdopodobniej wylądujemy w Warszawie.
A śnieg za oknem, który pierwszy raz w tym roku wczoraj pojawił się na ulicach wraz z delikatnym przymrozkiem tworzy coś magicznego... szczypie w nos i przypomina święta. I mimo zimna, robi się jakoś cieplej.
08:46 Kasia i Przemo 3 Comments Category : Poland
Postanowiliśmy podsumować nasz pierwszy freegański miesiąc :), który rozpoczął się 10.10.2010 :), a zatem minął wczoraj - w moje urodziny :). Nie owijając w bawełnę, przez miesiąc naszego freegańskiego bytu, taki otrzymaliśmy rezultat (alfabetycznie):
- 8 ananasów
- 4 awokado
- 389 (76kg) bananów (!!)
- batonik
- brokuł
- 35 brzoskwiń
- 2 paczki bułki tartej
- 1,5kg buraków
- 9,5kg cebuli
- 0,5kg cebuli czerwonej
- paczka chipsów
- 4 chleby
- doniczka chryzantem:)
- pudełko (150szt.) chusteczek
- paczka ciasteczek bebe
- 6kg cukru
- 7 cukinii
- 15 cytryn
- deserek trzywarstwowy
- domestos
- 20 drożdżówek pakowanych z nadzieniem
- dynia (o wadze 9kg)
- 4 bukiety goździków
- 10 granatów
- 2 grapefruity
- 12 gruszek
- 7kg jabłek
- 139 jajek (!!)
- 30 różnych jogurtów
- 6 kalafiorów
- kapusta biała
- kapusta pekińska
- 3 kapusty włoskie
- karma dla kota (200g)
- kawa "moja czarna" 0,5kg
- kawa jacobs 250g
- kawa rozpuszczalna w słoiku 200g
- 4 pęczki koperku
- 13 kolb kukurydzy
- makaron malma
- 2 mandarynki
- karton maślanki straciatella w kartonie (1L)
- 5kg mąki
- 6 litrowych kartonów mleka
- mleko zagęszczone w kartonie (375ml)
- mydło w płynie palmolive 500ml
- paczka naleśników z jabłkami
- napój izotoniczny 750ml
- 4 natki pietruszki
- 23 nektaryny
- paczka ogórków kiszonych (700g)
- 14 ogórków szklarniowych
- opakowanie oliwek w oleju
- 17 papryk
- 6 półkilogramowych paczek pieczarek
- 6 buteleczek (po 50ml) perfum (używamy jako odświeżacz powietrza w łazience:D)
- 2 paczki pierogów (400g i 1kg)
- 3 opakowania (po 12szt.) pianek w czekoladzie
- 1,2kg pietruszki
- 3 pomarańcze
- 6kg pomidorów
- 21 półkilogramowych paczek pomidorów koktajlowych (!!)
- por
- proszek do prania persil (2kg)
- 3 bukiety róż
- 16 pęczków rzodkiewki
- 9 paczek (po 150g) mieszanki sałat
- 6 sałat lodowych
- 3 sałaty masłowe
- seler
- serek wiejski (500g)
- 8 serków wiejskich z miodem/truskawkami
- paczka 100g słonecznika łuskanego
- 6 soczków 200ml w kartoniku
- 9 kartonów (po 1L) soku jabłkowego
- szampon do włosów
- 4 pęczki szczypiorku
- 2 kubki (po 500ml) śmietany 18%
- 17 kubków (po 500ml) śmietany 30%
- opakowanie twarogu
- 2 kubki (po 0,5kg) twarogu homogenizowanego
- 4,2kg winogron
- opakowanie włoszczyzny
- 4 worki (w sumie 10kg) ziemniaków
- 7 zniczy :)
A do tego jeszcze to, czego my nie jemy, ale zabieramy dla kota lub ewentualnie rozdajemy:
- 7 opakowań boczku (każde po 0,5kg)
- paczka panierowanych kotletów mielonych
- paczka (5szt.) parówek
- 1kg opakowanie filetu z mintaja
- opakowanie polędwicy wieprzowej
- 2 paczki śledzi
- 3 opakowania panierowanych udek z kurczaka
- 1kg żeberek wołowych
I tak. Wszystko to, o wartości ok. 1265zł zostało wyrzucone tylko do 1 kontenera (bo tylko z jednego korzystaliśmy, korzystamy).
Imponujące, nie? Na nas też robi wrażenie;).
13:53 Kasia i Przemo 2 Comments Category : Poland
...czego nie potrafi nikt inny?
Wjechać rowerem w przechodnia (z jego winy, wszedł na ścieżkę rowerową) w taki sposób, żeby ów pieszemu nic się nie stało, samej wypieprzyć się na tyle, że trzeba było wzywać karetkę, a na koniec jeszcze dostać mandat- za niedostosowanie prędkości jazdy rowerem do... no do tego, że chęć pieszego do wejścia na środek ścieżki było widać z daleka - co policja wywnioskowała z Kasi zeznań, bo z zeznań Pana pieszego wywnioskowała, że była to jego wina.
Gratulujemy Kasi!!:)
Szkoda, że pieszy nie spojrzał w prawo, przed wejściem :).
Na szczęście, finalnie, nikomu nic bardzo poważnego się nie stało. Jedynie kołnierzyk na 3 tygodnie. Tylko do szkoły dziś nie dotarliśmy;).
13:01 Kasia i Przemo 1 Comments Category : Poland
Oprócz tego, że freegańsko totalnie u nas ostatnio, to bardzo mocno kulinarnie wypełnione są nasze dni. Odkryliśmy po powrocie z Indii jak strasznie uwielbiamy spędzać czas w kuchni, a zatem gotujemy, gotujemy, gotujemy... :). I wychodzą niesamowite, pyszne smaki. Na tyle pyszne i niesamowite, że postanowiliśmy podzielić się tym co ostatnio wymotaliśmy w kuchni :). A zatem, jeśli chcecie wiedzieć czym raczyliśmy przez ostatnich kilka dni podniebienie (a polecamy!), to zachęcamy do czytania, a następnie zapraszamy do kuchni:). Należy w tym momencie dodać, że wszystkie te potrawy przygotowaliśmy z freegańskich produktów, czyli mówiąc prościej, żywcem z kontenera:). Przepisy wrzucamy w plikach tekstowych, otworzą się po kliknięciu w odnośnik:). Niestety w plikach tekstowych występują jakieś problemy z polskimi znakami, ale mamy nadzieję, że nie będzie to przeszkadzać na tyle, żeby był jakiś problem ze zrozumieniem. A zatem, aflabetycznie:
- bułka z masłem
- kieszonki z dynią i cukinią
- kotleciki z awokado i soczewicy
- mus letni na jesień :)
- wietnamskie ciasto bananowe
- zupa bananowa
- zupa warzywna na trawie cytrynowej
To tylko kilka przepisów z ostatnich kilku dni, które przyszły nam do głowy, ale bardzo mocno polecamy!
Dowiedzieliśmy się ostatnio również, że we Wrocławiu w księgarnio-kawiarni Falanster, w co drugą sobotę odbywa się "kuchnia społeczna". Wjazd kosztuje 10zł, a wzamian otrzymujemy szwedzki stół z wegańskim jedzeniem, którego można się najeść do woli:), a które przygotowywane jest przez ludzi, którzy na ów społeczną kuchnię przychodzą. A więc, można stworzyć coś wegańskiego na kuchnię społeczną i przynieść ze sobą, a Falanster zwróci koszt przygotowania potrawy:). Bardzo fajna społeczna i pro wegańska inicjatywa. Nie mieliśmy jeszcze okazji być na miejscu, ale za tydzień mamy zamiar się wybrać, już razem z wegańskim, przygotowanym przez nas daniem:). I zachęcamy do udziału wszystkich ludzi z Wrocławia!:)
12:41 Kasia i Przemo 2 Comments Category : Poland
14:19 Kasia i Przemo 4 Comments Category : Poland