Film z Iranu
23:14 Kasia i Przemo 7 Comments Category : Iran
Zapraszamy do oglądania. Mam nadzieję, że spodoba się chociaż troszkę komuś poza mną :).
A TUTAJ (Zapisz element docelowy jako... - najlepiej) dla chętnych do pobrania film w nieco lepszej jakości - bo jednak youtube narzuca sporą kompresję...
tytułjednowyrazowy
02:16 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Duszny Traffic z wyłączoną wentylacją... włączana tylko na chwilkę co jakiś dłuższy okres czasu bo buczy warczy i wydaje nieprzyjazne supergłośne odgłosy :D
Lubimy Kino.
Dobre Kino :)
Dobre dla nas :D
Warszawa ma dobre kina [Muranów, Luna] w Łodzi też jest [kino Charlie], a Wrocław?
postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda sprawa kin studyjnych we Wrocławiu.
Kino Warszawa, Lalka i Dworcowe należą do sieci kin studyjnych, lecz repertuar w nich przedwczoraj był ten sam... :F
Wczoraj wciągu dnia Warszawa i Lalka były zamknięte. Postanowiliśmy że pójdziemy do Dworcowego.
Kino to niema takiego klimatu jak Muranów czy Charlie, ale kiedyś napewno służyło podróżnym długoczekającym :)
Kino Dworcowe - toż to pewnie gdzieś na dworcu będzie :D
Idziemy, rozglądamy się bo żadne z nas nigdy kina na Głównym nie widziało i nagle jest! Żółty neon z niebieskimi literami. niestety nikogo nie stac by neon wymienić i lata swojej świetlności ma już dawno za sobą. Malutka kasa ciasny przytulny korytarzyk i plakaty filmów wyświetlanych jedynie w kinach studyjnych.
Czekajac na seans porobiliśmy kilka zdjęć które niżej bedziecie mogli zobaczyć :D
A jaki film?
Nasza klasa
dramat, Estonia. Film dobry, ale bardzo mocny. Przedstawia problem przemocy w szkole.
Błędy wychowawcze nauczycieli, brak dialogu dziecko-rodzic i strach innych uczniów przed "przywódcą w klasie" doprowadziły do tragedii już nie tylko na poziomie klasy, ale szkoły.
Film naprawdę poruszający. I polecam go tylko tym osobom które lubią dramaty.
W końcu przepisany, pisany przeze mnie (Przemo) dzień po dniu dziennik z podróży do Iranu! :)
Zapraszamy do obszernej lektury... tak właśnie wyglądała nasza podróż:
CZĘŚĆ 1 - POLSKA (oczekiwanie na wizy)
CZĘŚĆ 2 - POLSKA - TURCJA (Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Kosowo, Macedonia, Grecja, Turcja)
CZĘŚĆ 3 - IRAN
CZĘŚĆ 4 - TURCJA ZA 10$
CZĘŚĆ 5 - GRECJA
CZĘŚĆ 6 - POWRÓT
CZĘŚĆ 7 - BONUSEM (Świnoujście, Amsterdam)
Pozdrawiamy!! :)
Tygodniowe retrospekcje
13:06 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Jesteśmy natomiast pod wrażeniem okładki :D
Rzeczywiście to się redakcji udało :D


To okładka i tekst... miały być ze skanowane lecz skanera nie zastano.... :F
W środę poszliśmy nacieszyć wzrok kolorami jesieni w Parku Szczytnickim i Ogrodzie Japońskim. To zdjęcie przy pergoli.... A kolory zachwycają :)

Na czwartek zostaliśmy zaproszeni przez Danvelda do Poznania...


No i oczywiście skorzystaliśmy z zaproszenia....Świetne zdjęcia!
I naprawdę fantastycznie było was poznac :D
14:11 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Zdjęcia! Komunikaty;)
02:44 Kasia i Przemo 1 Comments Category : Poland
2. Wszystkich z Trzebnicy i okolic ;p zachęcamy jutro do zakupu gazety Nowa.
3. W weekend byliśmy w Poznaniu:) Parę fajnych historii. Kierowca TIRa podróżujący z psem, inny któremu skończyła się benzyna, spotkanie ze "starą znajomą" z HC i szybki powrót do Wrocławia - dwoma stopami, oba łapane nie dłużej niż 5 sekund. Ale mocno jesiennie już...
4. Ciągle szukamy pokoju we Wrocławiu! Może ktoś nas chce przygarnąć? Mogłaby być nawet jednoosobówka, chodzi tylko o to żebyśmy się pomieścili i mogli być razem:) I najlepiej taka jakaś niedroga, do 600,- za pokój z opłatami;).
Pozdrawiamy!
prosto w jesień
12:11 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
jechaliśmy co prawda jakies 10 min dłużej, ale dzięki temu miałam okaję podziwać wspaniałe widoki.
Jechaliśmy przez wioskę, w której zdaje się jakby czas się zatrzymał. A my jak nieproszeni goście przejeżdzamy 80km/h zakłócając spokój i ciszę... rozganiając kury chodzące przy poboczu.
Zbliżając się się coraz bardziej do mojego miasteczka, mijaliśmy rosnący w oddali las, który mienił się feerią barw.
Kolory, których nie widzieliśmy ani pośród bałkańskich gór, ani na pustyni w Iranie, ani w buszu.
Tymbardziej na pustkowiach w Turcji. Ani w zielonej Grecji.
Kolory polskiej jesieni są wspaniałe... te wszystkie odcienie zółtego, pomarańczy, czerwieni... brązów... i zieleni. To wszystko razem tworzy naprawdę niezapomniane obrazy.
Przejeżdżając kolejne kilometry znaleźlismy sie posrodku pól, które wiosną zaczynają się zielenić, a póznym latem spalone słońcem stają się zółte. Teraz zaorane czekają na kolejną wiosnę by móc zacząć się zielenić. No a w oddali wciaz widac las.
Zastopowani
05:23 Kasia i Przemo 3 Comments Category : Poland
Podsumowując...
Spędziliśmy w podróży 73 dni i wydaliśmy w sumie ok. 2800 pln. Przez 11 tygodni byliśmy ze sobą 24h/dobę... i kochamy się jeszcze bardziej :) To najważniejsze. Przejechaliśmy przez 16 krajów robiąc w ten sposób ponad 15.000km. Spaliśmy u ludzi z HospitalityClub i CouchSurfing, w hotelach, w TIR-ach, w autobusach, u przypadkowych ludzi w domu, na chodniku przy autostradzie, w parku pomiędzy namiotami Irańczyków, w wywrotce, na plażach, w namiocie gdzie popadnie... wszędzie.
Poznaliśmy całą masę wspaniałych i niesamowitych ludzi, którzy - szczególnie w Iranie - niemal co chwilę zaskakiwali i zadziwiali nas co raz bardziej i bardziej...
I nie tylko ludzie nas zaskakiwali. Zaskakiwało nas wszystko co się wokół nas działo... rzeczy, które na co dzień się nie zdarzają nagle stawały się faktem całą serią, a czasem w ciągu dnia sypały się na nas całą lawiną... niesamowite sytuacje, wydarzenia i tak ciągle jedno za drugim, że chwilami przestawaliśmy nadążać...
Wyszło na to, że te wszystkie miejsca, które - w powszechnej opinii i mediach - zajmują pozycję „niebezpieczne” okazały się dużo bardziej bezpieczne niż chociażby Polska. A Iran to chyba najbezpieczniejszy kraj w jakim kiedykolwiek byliśmy... nigdzie nigdy nie czuliśmy się tak pewnie jak chodząc - nawet nocą - po wąskich bocznych ulicach, w żadne miejsce nie baliśmy się nigdy wejść, nigdy nie poczuliśmy się zagrożeni w jakikolwiek sposób... smutne więc, że ludzie którzy tak naprawdę niewiele wiedzą przyczepiają pewnym krajom takie niesprawiedliwe etykietki.
A Iran trochę zmienia podejście do życia, ludzi. Zmienił też trochę nas... spędziliśmy tam tylko miesiąc, ale i tak jakaś cząstka Iranu (niesamowitego Iranu!) będzie w nas żyć.
Spotkaliśmy kilka osób, o których na pewno nie zapomnimy.

Reza - dzięki niemu już od pierwszych chwil po przekroczeniu granicy mogliśmy cieszyć się Irańską gościnnością i życzliwością... osoba, która w środku nocy zabrała nas do siebie do domu, bo nie mogliśmy znaleźć otwartego hotelu. Później spędziliśmy razem kilka dni, poznaliśmy rodzinę...
Kierowca do Istambułu z Ankary :p -nie pamiętamy imienia... :( - zabrał nas z Ankary do Istambułu... zabrał na obiad, przenocował i na koniec kiedy miał podrzucić nas na wylotówkę stwierdził, że stop może nie iść nam za dobrze zabrał na Grecką granicę ponad 250km.
Pani Teresa z rodziną :) - polacy spotkani w Grecji na plaży, zabrali nas do siebie do domu i spędziliśmy z nimi 4 dni mimo, że w Koryncie planowaliśmy zostać tylko jedną noc, ale tak miło było, że...
Pozdrawiamy też wszystkich ludzi poznanych dzięki HC i CS, tych poznanych przez przypadek na ulicy i jakkolwiek inaczej...
No i przede wszystkim dziękujemy wszystkim kierowcom, bez których nie bylibyśmy nigdzie tam gdzie byliśmy...
Powroty
05:18 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Netherlands , Poland
Ale co warte opisania to nasz powrót z Amsterdamu do domu, który był chyba jednym z dziwniejszych jakie do tej pory nam się przydarzyły.
Najpierw całą Holandię przejechaliśmy polskim TIRem, a właściwie TIRami, bo jechaliśmy pojedynczo w dwóch tej samej firmy, żeby nie mieć czasem problemów z policją jadąc jednym kamionem w 3 osoby. Okazało się, że Panowie nie należą do najgrzeczniejszych kierowców :P Wracali z Anglii. Kombinowali na tyle, że jeden był już za kółkiem 31 godzin... ale to nic. Jadąc w tamtą stronę przemycał papierosy, złapali go i ma do zapłacenia 6.000 pln (albo funtów...) kary. Drugi z kolei już po jakichś odsiadkach... z karami do zapłacenia na ponad 200.000pln broni się prawnikami w 4 krajach europy... nawet raz zjechaliśmy z autostrady, bo jechał zapłacić jakiemuś człowiekowi za przetłumaczenie papierów na niemicki, dla jego niemieckiego prawnika...
Jeden przewoził 52’’ telewizory i 15’’ monitory, więc umówili się, że o 7:00 kiedy nikogo nie będzie na bazie podjadą busem i kilka sobie... „myk”.
No nic. Dojechaliśmy z nimi do Polski za Świecko, później z miłym człowiekiem prowadzącym TIRa, który był zupełnym przeciwieństwem tych poprzednich do Świebodzina ... i tu się zaczęło :D.
Mieliśmy do wyboru:
a) jechać do Poznania, wydostawać się stamtąd na wylotówkę (a Poznania nie znamy) i prosto do Trzebnicy
b) jechać na Zieloną Górę...
Wybraliśmy opcję B... poźniej żałowaliśmy :)
Najpierw chcieliśmy pieszo przejść Świebodzin żeby dostać się na wylot (obwodnicą iść nie chcieliśmy - raz, że dalej, dwa że mniej bezpiecznie). Trochę się pogubiliśmy więc spytaliśmy policjantów w radiowozie jak tam dojść... a że Panom ewidentnie się nudziło w pracy to podrzucili nas tam ;)
I w tym momencie właśnie zaczeliśmy żałować, że nie pojechaliśmy na Poznań. Ruch zerowy (noc z soboty na niedzielę przecież...). Zero jakiegokolwiek oświetlenia.
- w jakiej my dupie jesteśmy!
Kasia podsumowała :).
Ale to Polska. Po niecałej godzinie - z 10 aut w tym czasie przejechało - zatrzymała się... mleczarnia! Tak, taki beczkowóz wożący mleko ;). A w nim Pan, którego historie...
Za komuny to było! Siedzialo się w biurze, piło kawę, czytało gazetę i patrzyło tylko kiedy 15:00 a 2000pln się dostawało! Tak to było! I praca była! A nie.. ja teraz muszę zapierdalać!
A w ogóle to ja nie lubię nigdzie jeździć! Jak urlop mam to bym w domu siedział! Żona mnie wyrywa nad morze tylko... i co mi po tym! Spać w jakimś baraku 10 dni! Za 100zł na dobę i co, 10 dni i 1000zł nie ma! W jakimś baraku spać nad morzem... a co ja wody nie widział?! W domu wygodniej się wyśpię i pieniędzy tyle nie wydam!
Albo raz przyjechała rodzina z Francji... i im się Morskie Oko zobaczyć zachciało!
A Wy? Widzieliście Morskie Oko? Nie? To Wam opowiem.
No to mówię już dobra...pojechali my... i ja Wam mówię, nigdy w życiu więcej! Powiedzieli mi, że do Morskiego Oka to 2 km są! I co? Ja idę... idę... i coś daleko.. patrzę schodzi jakiś.. morda jakby Polak, to pytam: Na Morskie Oko to daleko? To mi odpowiada... „aaa daleko, ja schodzę już z godzinę”. I tak szliśmy... ja pierdolę!! 9 km pod górę!!!
To pytamy - a podobało się chociaż Panu Morskie Oko?
Eee tam, Morskie Oko jak Morskie Oko...taka tam górka, trochę wody na górze.. nic ciekawego.
Miał nas zabrać na wylot z Nowej Soli dalej do Wrocławia, gdzie podobno było jasno (lampy w sensie) i jakaś stacja benzynowa.
Ostatecznie wylądowaliśmy owszem na wylocie, ale równie ciemnym jak miejscówka pod Świebodzinem... a ruch dalej zerowy był :).
Na dodatek robiło się zimno, więc stwierdziliśmy, że aby nie przemarzać tu w środku nocy przejdziemy się i przy okazji może dojdziemy do jakiejś lampy...
Szliśmy tak szybkim marszem... dobre dwie godziny. Ciągle przez totalną ciemność wzdłuż ulicy, przez gęstą mgłę... ale za to przy bezchmurnym i bardzo czystym niebie z wyraźnymi gwiazdami :) Ja się zachwycałem widokiem gwiazd, opadającej mgły i pustki przez jaką idziemy, Kasia trochę się bała ale szliśmy sobie... aż w końcu po wspomnianych 2 godzinach spaceru zatrzymało się auto... podbiegliśmy. Jakiś łamany niezrozumiały język... i zabrali nas do Polkowic dwaj Wietnamczycy! Prowadzą w Polsce jakiś bar. Dodatkowo zaproponowali nam, że jeśli nie mamy gdzie spać to możemy u nich przenocować... trochę nam się spieszyło, więc nie skorzystaliśmy, ale to było bardzo miłe. Taki powiew w Polsce azjatyckiej gościnności, której tyle zasmakowaliśmy będąc w Iranie czy nawet w Turcji.
Na szczęście przy światłach już w Polkowicach ale dalej w zimnie łapaliśmy stopa i zatrzymał się człowiek, który jechał do Wołowa... to jest odbicie z drogi na Wrocław gdzie się kierowaliśmy bezpośrednio na Trzebnicę, do której dokładnie jechaliśmy...
Ryzykowne to było, bo na trasie z Wołowa do Trzebnicy złapać coś w nocy z soboty na niedzielę to wyzwanie :)
Okazało się jednak, że Polska to Polska i tutaj jak nie raz się przekonaliśmy gdzie i o której godzinie by się nie stało zawsze ktoś się zatrzyma... tak było też teraz. Co prawda postaliśmy trochę, bo auta przejeżdżały tak rzadko jak chyba nigdy dotąd, ale na 6:00 rano byliśmy już u Kasi w domu w Trzebnicy i zmęczeni po 24h bez snu i 2,5 miesiąca w podróży poszliśmy spać ;).








