macie karton?
08:35 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Tym razem nigdzie nie wyjeżdzamy, a "jedynie" się przeprowadzamy :) dzięki uprzejmości rodziców.
TO pierwsza taka superprzeprowadzka... poprzednia trwała kilka dni i nieswiadomość posiadanych rzeczy istaniała do dzisiejszego dnia.
Wczoraj przewieziono większość szpargałów zupełnie niepotrzebnych w codziennym życiu, dziś zaczęłam pakować resztę.
- 4 nasze ogromne plecaki w tym jeden Natalii :) wypchane do granic możliwosći
- jedna torba podróżna
- 3 kartony które udało mi się dostać w Społem
- drewniana skrzynka po mandarynkach z warzywniaka
- ... coś na styl reklamówki z poduszką i dwumetrowym kocem w środku :)
- 2 małe plecaki
- torba na ramie
- laptop [ten drugi jest w którymś plecaku]
na stole jest jeszcze rzeczy których nie mam pomysłu gdzie zapakować. Wróci Przemo coś pokombinujemy.
smutek, żal i wszystko na nic
11:10 Kasia i Przemo 1 Comments Category : Poland
Pstryk... i nie ma nic.
Świat się wali...
Tego czasu jest tak strasznie mało...
nie wiem...
04:21 Kasia i Przemo 3 Comments Category : Sweden
autostopowiczka
15:23 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
zapadając w zimowy sen...
11:43 Kasia i Przemo 1 Comments Category : Poland
Żeby chociaż ten śnieg był chwilkę dłużej... ;). Na codzień zimno jest, ciemno, szaro... i jakoś tak mało się dzieje.I tak jakoś melancholijnie z tego powodu.
Odrobinę się tęskni... właściwie trochę za miłym słońcem na twarzy, trochę za drzewami pełnymi liści, za zielenią trawy.
Ale tak bardzo bardzo to chyba za czymś innym...
Za naszym kciukiem na drodze...
...zastanawiając się czym i z kim przyjdzie nam dziś jechać...
...nie wiedząc gdzie dzisiaj się znajdziemy...
...i nie mając pojęcia gdzie przyjdzie nam spać.
I nachodzi tak zimą sentymentalnie, więc siądziemy czasem i pooglądamy zdjęcia... jak widać.
Nawet nie za bardzo jest jak weekendy zagospodarować, bo zimno i w takiej temperaturze nie za bardzo jest jak spać pod namiotem ;) (wliczając w to fakt, że nasz zatopiono w Sofji...) a i łapanie stopa w takiej temperaturze do najprzyjemniejszych nie należy.
Czyli, że taki sen zimowy i byle do wiosny... ale nie jest znowu tak z naszym podróżowaniem też źle...
Jako, że Ryanair lubi sobie od czasu do czasu promocję machnąć, to my za 4 zł sobie polatamy... i w końcu dotrzemy do Sztokholmu!
Fakt, nie jest to równie porywające co kciuk przy drodze, ale zawsze coś ;>.Ale najpierw taki dłuuugi tydzień przed nami... i smutek. I łzy.
I tęsknota... ostatni raz, tęsknota.
i w końcu jest!!!
10:14 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
ZIMA!!!
Cóż, to nic że jest styczeń. Że pada śnieg od soboty. Wrocław musiał być nieodśnieżony. A co:)
Filmowo śnieżny Wrocław
23:37 Kasia i Przemo 0 Comments Category : Poland
Od pewnego czasu w Ośrodku realizowany jest cykl PODGLĄDANIA filmowe. Byliśmy nawet na kilku wcześniejszych projekcjach. Wczoraj też się wybraliśmy. Tym razem na musical Hair.
Przyszliśmy troszeczkę spóźnieni, lecz w Ośrodku każda projekcja jest tą pierwszą :) co za tym idzie nawet chwilkę poczekaliśmy na start. A tu zamiast Hair czekała nas niesamowita niespodzianka!
Dzień wcześniej w naszych głowach [lecz osobno] zrodził się pomysł obejrzenia Przystanku Woodstock. Magia!
Po filmie poszliśmy przespacerować się po zimowym białym rynku. Wszystko dookoła jest białe. Białe chodniki ulice znaki, białe drzewa krzaki ławki, białe płatki z nieba krasnale pokryte białym puszkiem. Wszędzie jest tak ślicznie zimowo :)
A tu kilka fotek ze wczoraj:)

swieeeta ze sniegiem:)
11:16 Kasia i Przemo 3 Comments Category : Poland , Slovakia
Że zaspaliśmy już wiadomo. Wyszliśmy z domu sobie o 12 i spacerkiem na Brochów, skąd miało jechać 133 i zabrać nas na Bielany... trochę się pomyliliśmy z lokalizacją, bo 133 jakieś skreślone było, a na drzewach wisiały dziwne rzeczy.

Wsiedliśmy zatem w 325, później na jakiś autobus mieliśmy sobie poczekać godzinę (aj te święta), więc transportem kombinowanym (tramwaj + 133 nikt_nie_wie_skąd) no i po ciężkich przejściach znaleźliśmy się na Bielanach. A na stację benzynową plecaki się przewiozły :).

Połapał się stop w dziwnych butach...

...ale długo nic z rejestracją KR nie przejeżdżało. W końcu zatrzymało się zatankować dwóch chłopaków i zabrali nas ze sobą. Słuchali dziwnej muzyki i wysadzili na autostradzie, ale to nic... bo dwie minuty później przyjechali Panowie policjanci i zamiast wlepić nam mandat zawieźli na zakopiankę i życzyli wesołych świąt :).
Chipsów nie jadamy, więc poszliśmy na stację po chipsy i batonika, a później opsa łapać stopa. Nawet był wieszak na plecaki, co by nie przemokły na śniegu ;)

Opsa, opsa, opsa... górki, co raz więcej śniegu.. z -1 robi się -6 stopni i po kilku krótkich stopiszczach lądujemy na granicy w Chyżne.

Święta święta, nie przejeżdża NIC. Jakieś jedno auto na 30 minut się przewija, więc idziemy przed siebie w czeluściach ciemności.

W końcu udaje nam się dotrzeć na stację benzynową i wymienić złotówki na korony po sympatycznym kursie tracąc na tym jakąś 1/4 sumy:).
Strasznie fajnie stopuje się po Słowacji. A przynajmniej tym razem stopowało nam się fajnie.
Ruch zerowy... w końcu na w/w stacji zatrzymali się jacyś Polacy i zabrali nas kawałek.. a później to już z górki. 4 lub 5 stopami dojechaliśmy 11km od naszego celu - Oravskiej Lesnej. Praktycznie za każdym razem zatrzymywało się pierwsze - lub jeśli nie, jedno z pierwszych przejeżdżających aut.
A do samej Oravskiej Lesnej... dojechaliśmy znów z policjantami:)- a Wy tu co robite?
- my stopem jedziemy do Oravskiej Lesnej
- a do kogo to wy?
- do przyjaciela
- a jak on sie zwie?
- (pokazujemy notes ze wszystkimi danymi) a Panowie to nie jadą może do Oravskiej Lesnej?
- ne ne.. a tam taxi macie
- a nie nie, my stopem, no to dziękujemy
Odchodzimy kawałek dalej łapać stopa... Panowie się trochę przepakowują...
- chodte!
Po drodze rozmawiamy nawet trochę o Iranie, hospitalityclub, podróżowaniu i przemycaniu dzieci przez granicę.
W Oravskiej, już przed północą wychodzi po nas Michał, idziemy do domu, pijemy herbatę, jemy trochę makowca i idziemy spać:).
W Oravskiej 2 dni spędzamy w super rodzinnej i świątecznej atmosferze:) w końcu mając wrażenie, że nic nie robimy tylko siedzimy i ciągle coś jemy, bo nam podsuwają:):). Ale, ale - spędziliśmy też trochę czasu na śniegu... chodząc po lokalnych górkach.. no i na saaaankaaaachhh:):):). Bo tak super biało i śnieżnie...
Michał i Przemo
Kasiunia w żywiole:)
na saaanki
i opsa!
a jak nam przyszło wyjeżdżać to się piękna pogoda zrobiła...- ...tu auta muszo spowolnic to je latwiej se zatrymac, a obok macie zelicko stanice jakby wam bylo zima to mozecie se zagrzac
Szybki stop i już byliśmy w Cieszynie... jakoś tak wyszło, że zamiast na przejściu tranzytowym wylądowaliśmy w mieście, ale to nic, bo go jescze nie widzieliśmy to okazja była zwiedzić:).

Chwila chwila polonezem pomknęliśmy 60km/h do Katowic. A z Katowic.... wróciliśmy bardzo bardzo nietypowo:). Ale to już nasza słodka tajemnica:).


